PISA – czego tak naprawdę uczy polska szkoła?

PISA to badanie odbywające się co trzy lata, którego celem jest możliwie obiektywna ocena poziomu wykształcenia 15 latków na całym świecie.

Przedmiotem testu jest wiele aspektów, nie pomijając tak ważnych kwestii jak życie towarzyskie czy przystosowanie do obecnego świata w erze globalizacji. Tom pierwszy (z sześciu) zajmuje się głównie tym, z czym każdy utożsamia cel formalnej edukacji. Są to zdolności literackie, matematyczne i wiedza w zakresie nauk przyrodniczych. Zachęcam każdego do zapoznania się z raportami (dostępne na: https://www.oecd.org/pisa/publications/), szczególnie w potrzebie nabrania wiary w polska edukację, ponieważ polska młodzież od lat zajmuje wysokie miejsca. Niestety publikacje dostępne są jedynie w języku angielskim, więc zapraszam na krótką analizę pierwszego wolumenu tutaj. 

CZĘŚĆ 1: czytanie 

Polska wyróżnia się na wielu polach. Plasując się na 10. miejscu w skali świata. Nasze wyniki nie różnią się statystycznie od państw takich jak Korea, Szwecja czy Nowa Zelandia, które znane są z niezwykle jakościowej edukacji. Jest to dużym osiągnięciem w połączeniu z innymi wskaźnikami. Polska jest poniżej średniego PKB per capita oraz znacznie poniżej średnich wydatków na edukację (wiwat dla publicznych i darmowych szkół!). Jest to o tyle istotne, że status ekonomiczny państw koreluje z ich wynikami w teście PISA, co jest oczywistym zjawiskiem. Lepsze położenie finansowe pozwala na opłacanie lepszych szkół, prywatnych zajęć, zwalnia uczniów z obowiązku pracy i wiele innych. Pomimo tego, Polska osiąga wyróżniające się wyniki – pytanie pozostaje w jaki sposób? Nasuwa się kilka odpowiedzi – pierwszy to wyraźnie większa ilość godzin spędzana na nauce przez polską młodzież (około 47 vs 44 godzin tygodniowo). Następny powód, który jest jednocześnie kolejnym osiągnięciem są niewielkie różnice między wszystkimi testowanymi. Pokazuje to, że państwo zapewnia wysoką jakość edukacji dla większości swoich obywateli – ponownie wiwat dla publicznych szkół. Ostatnim zauważalnym potencjalnym powodem jest to, że język używany w szkołach prawie zawsze pokrywa się z językiem używanym w rozmowach domowych (j. polski); w tym przypadku zajmujemy miejsce 6. na świecie. Jest to niezwykle istotne przy ocenie umiejętności językowych, których dotyczy część 1. 

CZĘŚĆ 2: matematyka 

Ponownie 10. miejsce – ponowny dowód na wyrównany poziom wśród Polaków.Tym razem możemy się przyrównać do Niderlandów, Kanady czy Szwajcarii. Ważne jest tutaj to, że istnieje statystycznie znacząca różnica między wynikami z 2015 i 2018 roku. Stała poprawa jakości edukacji jest istotna. Szczególnie, że dotyczy ona nie tylko słabszych lub lepszych uczniów, ale jest zauważalna w całej grupie badanej. 

CZĘŚĆ 3: nauki przyrodnicze 

Nieco gorzej, choć nadal w czołówce – 11. miejsce. Poziom zbliżony do Hong Kongu, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii. Rzuca się w oczy wyraźnie niższy odsetek osób na najwyższym, szóstym, poziomie w skali PISA, który jest zbliżony do średniej światowej. Zgłębiając się w opis tego poziomu nasuwa się wytłumaczenie. Według raportu uczeń powinien prezentować wysokie umiejętności praktyczne z głębokim zrozumieniem aplikacji swojej wiedzy. Chodzi o takie zdolności jak zaprojektowanie własnego doświadczenia czy badań terenowych oraz uzasadnić swoje decyzje, czego zwyczajnie brakuje w polskiej edukacji. Wiadomości teoretycznych jest ogrom, co przekłada się na wysoką liczbę uczniów na 5. poziomie – abstrakcyjne i obce sytuacje, jednak nadal w kwestii teorii. Jest to wskazówka, co możemy zrobić, by zająć czołowe miejsce w pierwszej dziesiątce świata. 

Wnioski 

Polska młodzież wypada wzorowo w testach sprawdzających wiedzę szkolną, czysto akademicką. Jest czym się chwalić, oczywiście, warto jednak zerknąć głębiej. Takie wyniki zawdzięczamy dużemu rygorowi (znacząco wyższa liczba godzin na nauce) i podejściu, że im więcej ciężkiej pracy tym lepiej, niekoniecznie pamiętając, że praca powinna być również mądra. Rezultatem tego są b. wysokie wyniki we wszelkim testach teoretycznych i braku tego ostatniego kroku, polegającego na przejściu w zastosowania praktyczne. Nie jest to czymś złym, absolutnie, pokazuje to, że już teraz mamy solidne fundamenty, które przy odrobinie dodatkowego wkładu, możemy przekuć w wyróżniające się umiejętności, również w zastosowaniu życiowym.

Monika Taciak

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.